
Jeśli kampania przejmuje zapytania brandowe, dociera do osób szukających sklepu po nazwie. Tacy użytkownicy są blisko zakupu, więc generują tanią konwersję i podnoszą ROAS całej kampanii.
W panelu wszystko wygląda dobrze. Problem pojawia się wtedy, gdy po odjęciu brandu wynik spada o połowę, a łączna sprzedaż firmy praktycznie się nie zmienia.
Dlatego w audycie PMax sprawdzam między innymi:
- ROAS z brandem i po jego wyłączeniu,
- udział wydatków na zapytania brandowe,
- strukturę ruchu i wyniki pozostałych kampanii,
- udział nowych oraz powracających klientów,
- marżę produktów, na które system kieruje budżet.
Jeżeli zależy nam na pozyskiwaniu nowego popytu, rozważam wykluczenia marek, listę wykluczających słów oraz osobną kampanię Brand Search. Dzięki temu koszt ruchu brandowego staje się czytelny, a PMax można ocenić na podstawie pracy wykonanej poza najłatwiejszymi konwersjami.
Drugi krok to podział feedu. Bestseller z niską marżą nie zawsze powinien otrzymać największy budżet. Produkty warto grupować także według rentowności, rotacji, ceny i ilości danych potrzebnych do oceny.
Automatyzacja jest przydatna, jeśli dostaje właściwy cel i granice. Bez nich może bardzo sprawnie optymalizować wynik, który dobrze wygląda w raporcie, ale niewiele wnosi do wzrostu firmy.
Dane wrażliwe w przykładzie zostały zanonimizowane.
#GoogleAds #PerformanceMax #PMax #Ecommerce #PerformanceMarketing